Rozmowa z Lidią Geringer de Oedenberg – cz. I

W trakcie pobytu w Brukseli próbowałem spotkać się z europosłanką Lidią Geringer de Oedenberg. Pomimo dobrej woli ze strony biura pani poseł i usilnych starań spotkanie nie doszło do skutku. Nic straconego jednak. Pytania, które chciałem zadać w trakcie rozmowy zostały wysłane drogą elektroniczną. Cierpliwie odczekałem i mam odpowiedzi. Wywiad z panią Lidią przeprowadziłem na potrzeby Kuriera Gryfowskiego, a pytania które w nim zadałem oscylują wokół moich zainteresowań – polityki polskiej i globalnej, spraw lokalnych, kultury i praw autorskich.  Dziś premierowo na moim blogu 4 pytania tyczące się polityki polskiej i europejskiej. Wkrótce kolejna część wywiadu „bliższa” naszym lokalnym sprawom.

Czy zaproponowano Pani udział w nadchodzących wyborach prezydenckich? Co pani sądzi o kandydatce SLD?

Lidia Geringer de Oedenberg: W czerwcu zeszłego roku podjęłam niełatwą decyzję o odejściu ze struktur Sojuszu Lewicy Demokratycznej (o przyczynach wypowiadałam się już wielokrotnie i pisałam na moim blogu), w związku z tym ominęła mnie partyjna dyskusja dotycząca wyboru kandydata na prezydenta. Moim zdaniem, osoba kandydująca na najwyższy urząd w państwie powinna posiadać mocny kapitał polityczny i doświadczenie, które w oczach społeczeństwa predestynuje ją do tej pozycji.


Co uznałaby Pani za słabość polskiej lewicy? Gdzie jest właściwie jej miejsce?

Lidia Geringer de Oedenberg: Gdy wchodziliśmy do Unii Europejskiej niebieską flagę z gwiazdami 1 maja 2004 r. wciągali na maszt Premier Leszek Miller i Prezydent Aleksander Kwaśniewski. To było zwieńczenie wielu lat negocjacji i sukces, który otworzył nam kurek z miliardami euro dalej ciągle pompowanymi w naszą gospodarkę. Ostatni sukces polskiej lewicy. Po dekadzie w opozycji SLD nie odbudował poparcia dającego szansę na dojście do władzy, to oznacza, że dotychczasowa strategia się nie sprawdza. Obserwując europejską lewicę sprawującą rządy np. we Francji, Danii czy współrządzącą w Niemczech mam wrażenie, że polska lewica została na peronie, z którego pociąg dawno odjechał.

Za nami wybory w Grecji. Jak skomentowałaby Pani ich wyniki?

Lidia Geringer de Oedenberg: Zwycięska partia SYRIZA obiecała “przywrócić” godność Grekom, co zapewniło im sukces wyborczy, ale w praktyce nie wiadomo, co to ma oznaczać? – Odmowę spłaty długów, która wróci im honor? – Obwinianie innych krajów za udzielane Grecji pożyczek, w celu… doprowadzenia ich kraju do nędzy? Na czele państw obwinianych przez Greków o niecne zamiary nieustannie znajdują się Niemcy, największy wierzyciel tego kraju, czyli ten, który pożyczył najwięcej i teraz domaga się zwrotu pieniędzy. Czy to ze strony Niemiec przejaw wrogości, egoizmu, nacjonalizmu, faszyzmu? Zdaniem Greków – tak. SYRIZA idzie nawet dalej, podnosząc kwestię niezapłaconych reparacji z II wojny światowej i deklarując, że to dalej Niemcy są dłużne Grecji, a nie vice versa. Angela Merkel portretowana od miesięcy w Grecji z „hitlerowskim wąsikiem” przypomniała niedawno, że „umów zawartych przez poprzednie rządy należy przestrzegać”, co jeszcze dodatkowo rozsierdziło Greków. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że problemy Grecji wykraczają daleko poza granice tego kraju. „Grexit” nie jest na rękę żadnemu z państw UE ze strefy euro czy spoza niej. „Tragedia” grecka dalej rozgrywana jest na tamtejszej scenie politycznej i żaden polityk, ani żadna partia – nie zamierzają mówić o prawdziwych przyczynach tego kryzysu, ani o tym jak efektywnie zreformować ich niewydolną gospodarkę. Zadłużone ponad miarę greckie państwo, którego obywatele nauczyli się przez długie lata „kreatywnie” podchodzić do podatków – stoi obecnie nad gospodarczą przepaścią. Upadek Grecji nie jest jednak teraz tylko problemem Greków, ale całej Europy. Trudne zadanie stoi przed nowym rządem Grecji.

Pisała Pani na blogu, ze 20% Europarlamentarzystów jest przychylnych Rosji. W ostatnich dniach polskie media obiegła informacja o państwach, które są gotowe dogadać się w sprawie sankcji i dostarczać Rosji produkty spożywcze. Czy w takim razie Europa jest solidarna? Ku czemu zmierza obecny konflikt?

Lidia Geringer de Oedenberg: Europa musi być solidarna i wierzę, że pomimo pewnych nieporozumień potrafimy się jednoczyć we wspólnym celu, świadczą o tym choćby unijne sankcje względem Rosji, na które zgodziły się wszystkie państwa Wspólnoty. Władimir Putin pewnie wolałby widzieć Europę podzieloną, łatwiej byłoby wtedy Rosji z pozycji siły dogadywać się z poszczególnymi państwami osobno. Na razie zjednuje sobie przychylność liderów partii niechętnych integracji europejskiej, zarówno z ekstremy lewicowej jak i… prawicowej, wspierając nawet niektóre z tych partii finansowo. Niedawna wizyta prezydenta Putina na Węgrzech pokazała, że niektórzy jego sojusznicy są już u władzy. Laimdota Straujuma, premier Łotwy sprawującej obecnie prezydencję w Radzie UE za główne zadanie uznała obecnie utrzymanie jedności Wspólnoty wobec działań Rosji na Ukrainie. Na razie w tej kwestii nie ma różnicy zdań.

Jedno przemyślenie nt. „Rozmowa z Lidią Geringer de Oedenberg – cz. I”

  1. Mądry wyważony wywiad, z mądrą kobietą. Szkoda, że nasza lewica straciła tak wyjątkową kobietę. Mało jest w polityce kobiet, które zajmują tak wysokie stanowisko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *